Wyniki 1-5 spośród 5 dla zapytania: authorDesc:"Marek Skowron"

Zastosowanie algorytmu ewolucyjnego do sterowania okresowego z ograniczeniami energetycznymi

Czytaj za darmo! »

Wydajność niektórych ciągłych, autonomicznych procesów produkcyjnych może ulec poprawie w wyniku zastosowania okresowego sposobu prowadzenia procesu [1]. W literaturze można znaleźć wiele metod (np. gradientowe metody poprawy, metoda drugiej wariacji, zasada maksimum, metoda funkcji bazowych) umożliwiających wyznaczenie optymalnego rozwiązania problemu okresowego. Niestety, większość tych me[...]

Historia maszynki do siekania mięsa DOI:


  Kiełbasy i kiełbaski, kiszki, kotlety, pierogi z mięsem, klopsy i pulpety. Wszystkie te wyroby kulinarne łączy główny składnik - siekane mięso. Właśnie siekane, a nie mielone, gdyż od najdawniejszych czasów mięso rozdrabniane było przez siekanie. Otóż mielenie polega na rozdrabnianiu twardych materiałów między dwiema powierzchniami trącymi, a taka sytuacja nie występuje w maszynce do mięsa. Natomiast zawsze był tam, nawet w najstarszych opisanych rozwiązaniach, nóż lub grupa noży. I właśnie te noże, jak przytoczony na wstępie siekacz, powodowały rozdrabnianie mięsa, czyli jego siekanie. Z kolei we współczesnych maszynkach również znajduje się nóż, tyle że obrotowy i o wielu ostrzach, który tnie (sieka) przeciskające się między nimi mięso. Określenie "maszynka do siekania mięsa" funkcjonowało do wybuchu II wojny światowej, a nawet jakiś czas po jej zakończeniu, gdy przekształciło się z niewiadomych przyczyn w "maszynkę do mielenia mięsa" lub prościej "maszynkę do mięsa". Ponieważ jednak omawiane są tutaj dawne urządzenia, dlatego zachowane zostanie dawne określenie. Wojciech Wielądko w książce "Kucharz doskonały" z 1786 r., wymieniając sprzęty niezbędne w kuchni, pisze "(...) siekacz, do siekania mięsa, tłustości, iarzyny etc. w kuchni iest potrzebny (...)" [1]. Nie wspomina jednak, jak taki siekacz wyglądał. A był to zapewne mały toporek, ciężki nóż lub tasak, chociaż ta ostatnia nazwa weszła do użytku dopiero na początku XIX w. Rozdrabnianie mięsa w celu przygotowania posiłku dla kilku lub nawet kilkunastu osób nie było szczególnie uciążliwe. Szczególnie, że ci, których było stać na spożywanie mięsa, nie robili tego osobiście. Problemy zaczynały się wtedy, gdy rzemieślnik-wędliniarz musiał posiekać większą ilość mięsa. Usprawnienie tej czynności nastąpiło dopiero w pierwszej ćwierci XIX w. za sprawą pewnego niemieckiego barona. Był nim Karl Friedrich Christian Ludwig Freiherr Drais von Sauerbronn, bardziej znany jako Karl Dr[...]

Od stempla do naklejki, czyli historia znakowania chleba w Warszawie DOI:


  Każdy na pewno zetknął się z niewielką karteczką przyklejoną do chleba, na której podana była nazwa piekarni, rodzaj chleba, jego skład oraz waga. I nie miała ona żadnego znaczenia, gdy udało się ją bez problemu odkroić. Gdy jednak trafia się karteczka niedbale wciśnięta palcem w głąb bochenka, a jej usunięcie wymaga wykrojenia sporego kawałka, zastanawiamy się po co one są. A powód jest prozaiczny - spełniają one ważną funkcję informacyjną, co związane jest z wieloletnią tradycją. Znakowania pieczywa prawdopodobnie po raz pierwszy wprowadzone zostało w Warszawie przez marszałka wielkiego litewskiego Władysława Gurowskiego i miało na celu ograniczenie skarg na piekarzy "(...) iuż względem czarney y stęchłey mąki, iuż względem niedokładnego wypiekania, iuż względem skąpey wagi (...)". A ponieważ nie było wiadomo kto wypiekał takie pieczywo, "tym samym wina bezkarną zostaie". W tym celu w swym "Obwołaniu" z 1 sierpnia 1786 r. nakazał, by władze cechu piekarskiego sporządziły numerowany rejestr wszystkich piekarzy. Następnie "(...) stosownie do tegoż regestru, czyli numeru, względem każdego Piekarza przypadłego, znaki liczbę, pod którą tenże Piekarz iest w regestrze zapisany, oznaczaiące, podług modelu od Juryzdykcyi Marszałkowskiey wydanego porobić kazali, każdy zaś Piekarz tenże znak, numer iego na chlebie wszelkim, przed wsadzeniem onegoż do pieca, tak aby liczba na chlebie y bułce wyraźna y do rozeznania łatwa była, dokładnie wyciskał (...)". Taki sposób oznaczania "(...) chleba y bułek numerami, dawać zawsze będzie niezawodny ślad Piekarza chleb wypiekaiącego, a ztąd każdemu kupuiącemu sprawi łatwość w przypadku nie zachowania ceny, lub wag albo niedokładnego wypieczenia czyli użycia stęchłey mąki, dochodzenia winy Piekarza, czyli to przez zapozwanie wykraczaiącego (...)". Kilka lat później wprowadzone zostało dodatkowe oznaczanie w podobny sposób wagi chleba. Regularnie ogłaszana przez magistrat Warszawy i publiko[...]

Aleksander Łapiński i piekarnia "Nowa" w Warszawie DOI:


  W Warszawie pod koniec XIX w. czynnych było 250 piekarni. W 1897 r., z polecenia gubernatora warszawskiego, specjalna komisja sanitarna dokonała ich przeglądu i jako wzorowe uznane zostały tylko 3. Jedną z nich była piekarnia "Nowa", położona przy ul. Nowy Świat 1317, czynna tam od ponad ćwierć wieku, której właścicielem był Aleksander Łapiński. Mogłoby się wydawać, że tak wysoki poziom piekarnia osiągnęła dzięki rodzinnej tradycji lub wieloletniemu doświadczeniu w rzemiośle piekarskim jej właściciela. Jednak nic bardziej mylnego - Aleksander Łapiński (1818-1900) był synem ziemianina z guberni lubelskiej. Początkowo kształcił się w konwikcie oo. Pijarów w Warszawie, a następnie "(...) w szkole rysunkowej technicznej, poczem oddał się praktyce górniczej i technicznej (...)" przy Piotrze Steinkellerze, znanym kupcu i przemysłowcu, którego osobowość wywarła duży wpływ na jego poglądy i późniejszą działalność. Od 1846 r. był pomocnikiem głównego mechanika w oddziale mechanicznym Zarządu Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej, a na początku 1855 r. mianowany został głównym mechanikiem. W 1853 r. rozpoczął działalność na polu przemysłowym będąc współzałożycielem oraz członkiem rady nadzorczej Spółki Jedwabniczej. Bardziej znaczącym przedsięwzięciem było jednak założenie w grudniu 1858 r. spółki, której celem było prowadzenie w Zegrzynku koło Warszawy "(...) młyna parowego do wyrobu mąki i kaszy, z możnością połączenia później z tym zakładem piekarni, olejarni oraz tartaku, heblarni i tokarni do robót stolarskich i ciesielskich (...)". A. Łapiński był nie tylko głównym udziałowcem, ale prawdopodobnie zaprojektował cały zakład, uwzględniając najnowsze osiągnięcia techniki. Młyn uruchomiono pod koniec 1859 r., a jego urządzenia napędzane były maszyną parową o mocy 45 KM i mogły przerabiać 50 tys. korców zboża rocznie (1 korzec = 230 funtów). Otrzymywana mąka była bardzo wysokiej jakości, za co nagrodzona została wielkim medalem [...]

 Strona 1